- Parafia Mroczków
- 31 marca, 2024

Ewangelia wg. Św. Jana
„A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, [które mówi], że On ma powstać z martwych” J20, 1-10
Jak mogliśmy usłyszeć w dzisiejszym słowie skierowanym do nas przez ks. Proboszcza Krzysztofa Sieczkę, dzisiejsza ewangelia opisuje dwie postawy uczniów Chrystusa:
Pierwsza postawa Marii Magdaleny, biegnącej do grobu, aby namaścić olejami martwe ciało Nauczyciela. Na jej twarzy malowała się rozpacz, serce przepełniał ból. Do tych uczuć doszło jeszcze przerażenie, gdy zastała pusty grób. Co stało się z ciałem Jezusa? Kto i gdzie je przeniósł? Wczoraj była świadkiem jego śmierci, dziś nawet nie ma śladu po jego doczesnym ciele! Przerażona biegnie oznajmić uczniom tę tragiczną nowinę.
Druga postawa Piotra i Jana. Po usłyszeniu wiadomości od Marii Magdaleny, że ciało Jezusa ktoś zabrał z grobu, pobiegli, aby to sprawdzić. Jakie myśli kłębiły się w ich głowach, gdy pamięć przywoływała słowa Jezusa o zmartwychwstaniu, gdy przed oczyma pojawiały się sceny cudów uzdrowień, wskrzeszenia córki Jaira i ciała Łazarza? Gdy przybyli zobaczyli płótna, którymi owinięte było ciało Jezusa i chustę, która była na Jego głowie. Płótna leżały tak, jakby ciało spod nich wyparowało. Wtedy nadzieja, z którą biegli do grobu, przemieniła się w radość. Radość, że Pan żyje!
Która z tych postaw jest bliższa mnie? Co widzę w trudnych chwilach mojego życia, w chorobie, w śmierci bliskich? Czy towarzyszy mi apatia, smutek, ból, żal, rozpacz? Czy nie jestem jak Maria Magdalena? Strach odbiera mi zdolność do innego spojrzenia niż tylko zwątpienie?
Czy nie powinniśmy być jak Piotr i Jan, którzy mimo tego, że biegli do martwego Jezusa, w sercu jednak narastała nadzieja, że ból i smutek może przerodzić się w radość?
Której postawy jest w Tobie więcej siostro i bracie?
































